Promień: Wyłączony
Promień: km
Set radius for geolocation
post-title Ocalały kościelny dzwon z Dłużyc

Ocalały kościelny dzwon z Dłużyc

Ocalały kościelny dzwon z Dłużyc

Ocalały kościelny dzwon z Dłużyc

Najstarszą częścią kościoła w Dłużycach jest wieża, zbudowana w dolnej części z polnych kamieni. Na wieży znajdowały się niegdyś trzy dzwony. Mieszkańcy Dłużyc zamówili je we Wrocławiu. Zostały one przewiezione statkiem do Przystani w Jurczu, gdzie załadowano je na furmankę. Odgłosy tych dzwonów niosły się daleko po okolicy. O nich właśnie mówi legenda.

Przez prawie trzy wieki dźwięki dzwonów towarzyszyły mieszkańcom wsi każdego dnia, wzywały na modlitwę, ogłaszały czyjeś odejście, ostrzegały przed niebezpieczeństwem. Tymczasem w czasie pierwszej wojny światowej władze pruskie wydały rozkaz zdjęcia najmniejszego z trzech ” braci” i odtransportowania go do pruskich fabryk zbrojeniowych. Po zdjęciu odbyły się pełne żalu uroczystości pożegnalne. Jednakże potem nikt z parafian nie chciał odwieść go na stację kolejową w Ścinawie. Wtedy władze zatrudniły obcych ludzi.

Oni załadowali dzwon na wóz, gdzie było już kilka innych dzwonów z okolicznych kościołów, i następnie wyruszyli w drogę w kierunku Krzyżowej.. Nad rzeką Zimnicą był stary most drewniany, przez który trzeba było przejechać. Przewoźnicy dzwonów wjechali na most i tu spotkała ich niespodzianka: most się zawalił pod ciężarem dzwonów, które wpadły do wody. Co się z nimi później stało, nie wiadomo?.

W latach II wojny światowej również Niemcy zabierali dzwony z kościołów i przetapiali je w fabrykach produkujących broń. W 1943 roku kilku „patriotycznie” nastawionych mieszkańców wsi pod osłoną nocy zdjęło kolejny dzwon z wieży. Także i tym razem nie obyło się bez problemów. Zaprzęgli 6 koni, załadowali dzwon, ale konie nie chciały ruszyć z miejsca. Dopatrując się w tym widocznie jakiegoś znaku władze wojskowe zmieniły plan i wydano polecenie żołnierzom załadowania go na ciężarówkę.

Skończyła się wojna. Kiedy w 1945 r. wieś opuszczali dawni mieszkańcy, był wśród nich także miejscowy nauczyciel Karol Exner. W Hamburgu natknął się on na dzwony, które władze nazistowskie nie zdążyły przetopić. Jego uwagę przykuł dzwon z inskrypcją, która wskazywała, że pochodził on z dłużyckiego kościoła. Exner chciał zabrać dzwon do swojej nowej parafii w Leverkusen, lecz stało się inaczej.

Ostatecznie trafił on do kościoła katolickiego pw. NMP w Bückeburgu, gdzie do dziś wzywa wiernych na modlitwę.

Od tej pory minęły lata. Wyrosło już kolejne pokolenie, które zupełnie nie pamięta o dzwonach. Tymczasem ocalały dzwon wciąż czeka na powrót do macierzystego kościoła. Jego dźwięk z czasem się zmienił. Stał się bardziej stłumiony i poważniejszy. Ale to już zupełnie inna historia…

Antoni Merta

O Paweł Flunt

Jestem zodiakalnym lwem, jak każdy z mojego znaku, jestem trochę typem samotnika żyjącego na krawędzi dwóch przeciwstawnych światów. Gdzie raz się dryfuje, a innym razem brnie do celu. Więcej >>>
Translate »