Promień: Wyłączony
Promień: km
Set radius for geolocation
post-title Dwaj murarze

Dwaj murarze

Dwaj murarze

Dwaj murarze

Dwór w Dziewinie został zniszczony po zakończeniu II wojny światowej. Dziś na powierzchni ziemi zachowały się tylko resztki murów dawnej renesansowej budowli. Kryją one ponoć zasypane podziemia i długie lochy. We dworze znajdowały się niegdyś srebra stołowe i kosztowności, a także skrzynie z cennymi dokumentami i starymi księgami.

Bogactwo właścicieli dworu było powodem wielu dramatycznych chwil w dziejach posiadłości. W okresie wojny trzydziestoletniej żołnierze szwedzcy i cesarscy, trafnie szacując zasoby dworu, wielokrotnie tam zaglądali, chcąc go ograbić. Ale na szczęście nic nie zabrali.

Gdy w 1818 roku przeprowadzano remont dworu, pewien majster murarski zupełnie przypadkowo odkrył wejście do skarbca. Mieściło się ono w schowku za tylną ścianą biblioteki. Oprócz wielu kosztowności była tam również żelazna szkatułka na pieniądze na niezbędne remonty i nagłe wydatki.

Po pewnym czasie murarz spotkał kompana i po sporej dawce gorzałki uradzili, że wspólnie zagarną znajdujące się w dworze kosztowności. I teraz obaj czekali już tylko sposobności, by zrealizować swój plan. Ponieważ, jak wieść głosiła, od strony Odry można było przedostać się do dworu tajemnym korytarzem, to w najkrótszą noc roku wyruszyli. Zabrali ze sobą łuczywo oraz kredę święconą w Trzech Króli na wypadek spotkania ze złymi duchami. Długo błądzili w podziemnym labiryncie aż w wreszcie dotarli do piwnic dworskich. Tam kierując się własnym sprytem, wnet odnaleźli skarbiec. Zabrali ze sobą tyle, ile mogli udźwignąć i z trudem wydostali się na powierzchnię.

Gdy rankiem następnego dnia właściciel dworu odkrył kradzież, wyznaczył nagrodę temu, kto dostarczy sprawcę żywego lub martwego. Wówczas skuszeni nagrodą chłopi wspólnie zorganizowali obławę. Skierowali się na południowy skrawek starorzecza Odry, gdzie – jak słuchy chodziły – przebywało dwóch obcych mężczyzn. Ale nie w sposób było ich tam schwytać. Wówczas jeden kowal zaproponował, aby ich otoczyć. Ciaśniej, coraz ciaśniej zamykali krąg chłopi. Gdy nie pozostała żadna inna możliwość ucieczki, mężczyźni ostatkiem sił rzucili się do wody i utonęli. Potem w ich leśnej kryjówce znaleziono zrabowane w dworze drogie przedmioty i pieniądze.

Wysiłek chłopów sowicie się opłacił. Otrzymali oni prawo bezpłatnego wyrębu drzewa w pańskim lesie. Później właściciel dworu polecił wejście do lochu zamurować, a od strony Odry wstawić wielkie i ciężkie, okute żelazem drzwi.

Po tamtym wydarzeniu wszyscy ludzie we wsi unikali tego miejsca, gdzie utopili się dwaj murarze. Nikt nie ważył się tam chodzić nocą. Nikt też tam się nie kąpał, bo woda była głęboka. Odtąd tą topiel zaczęto nazywać „Kanałem murarzy”. Nazwa przetrwała do 1945 roku.

Antoni Merta

O Paweł Flunt

Jestem zodiakalnym lwem, jak każdy z mojego znaku, jestem trochę typem samotnika żyjącego na krawędzi dwóch przeciwstawnych światów. Gdzie raz się dryfuje, a innym razem brnie do celu. Więcej >>>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »